Borussia Dortmund podtrzymuje passę zwycięstw po bardzo udanym meczu z Mainz. Gospodarze od początku dyktowali warunki gry. Goście przytłoczeni dominacją gry żółto-czarnych mogli pozwolić sobie jedynie na rzadkie kontrataki. Już w 6 minucie spotkania byliśmy świadkami pierwszego gola dla BVB. Z przed pola karnego uderzał Jojic a piłka po odbiciu się od Kircha wpadła do bramki myląc przy tym bramkarza gości. Po tej bramce było wiele kontrowersji związanych z zagraniem ręką Kircha lecz sędzia uważał, że nie było to zamierzone zagranie i zaakceptował bramkę. Wynik 1:0 utrzymał się jedynie do 14 minuty, kiedy to Okazaki mijając jak dziecko Sokratisa uderzył na bramkę Langeraka. Piłka odbiła sie jeszcze od Hummelsa, który nie zdążył zabrać nogi i wpadła bramka na 1:1. Dwa rikoszety i mecz toczył się dalej. Gospodarze stale atakowali bramkę Kariusa, który miał wiele pracy w tym spotkaniu. Po zaledwie 4 minutach kolejną bramką obdarował nas Robert Lewandowski , który po świetnym zagraniu Mkhitaryana a wcześniejszym odbiorze Sahina i jego podaniu do Mikiego otworzyła się szansa , której Robert nie zmarnował. Po przyjęciu piłki położył bramkarza Mainz strzelając w drugie tempo. Wynik do pierwszej połowi nie uległ zmianie i Borussia Dortmund wygrywała 2:1. Przypomnijmy, że Jurgen Klopp zmodyfikował nieco skład wyjściowy zawodników z Zagłębia Ruhry. Kontuzjowanego Romana Weidenfellera zmienił Langerak, za Sebastiana Kehla zagrał Nuri Sahin natomiast w pomocy za Kevina GroBkreutza na boisko wybiegł Milos Jojic. Jedynym słabym atutem Borussii Dortmund w tym meczu był turek Nuri Sahin. Popełniał wiele błędów i przyczynił się do straconej bramki na 2:2. Turek zachował się bardzo lekkomyślnie w polu karnym chcąc wycofać do Langeraka. Piłka zamiast do bramkarza BVB trafiła do Okazakiego , który nie zmarnował swojej szansy i strzelił druga bramkę dla swojego zespołu . Wynik 2:2 dla ostatnio dobrze grającej Borussii nie był powodem do zadowolenia. Trzeba było coś z tym zrobić i tak się stało. Tylko 3 minuty czekaliśmy na ponowne wyjście prowadzenie BVB. Prezentem od arbitra tamtego spotkania Markusa Schmidta było podyktowanie dla żółto-czarnych rzutu wolnego. Dobrą wrzutkę od Reusa wykorzystał nasz rodak Łukasz Piszczek, który uderzeniem z główki pokonał bramkarza gości. To nie było ostatnie słowo Borusii Dortmund. W 79 minucie spotkania udowodnić swoją formę chciał Marco Reus , który strzelił bramkę po rzucie karnym. W prawdzie owy rzut karny wywalczył Robert Lewandowski , którzy walczy o króla strzelców Bundesligi lecz w BVB panują zasady, którzy należy się trzymać. Gdy Robert wywalcza jedenastkę do karnego podchodzi Marco Reus i odwrotnie. Tak padła bramka na 4:2 i kolejne zwycięstwo naszych chłopaków , którzy umocnili swoją pozycję w Bundeslidze nad goniącym ich zespole Schalke04.
Nieubłaganie zbliża się bardzo ważne spotkanie a zarazem szansa Borussii Dortmund-walka o Puchar Niemiec.W tym sezonie zawodników BVB09 w walce o mistrza Niemiec wyprzedził klub z Allianz Arena Bayern Monachium. Przypomnijmy, że mistrzostwo zagwarantowali sobie kilka kolejek wcześniej bijąc przy tym nowy rekord zdobycia tytułu.
Oprócz braku tytułu Niemiec w tym sezonie Borussia Dortmund musiała również pożegnać się z rozgrywkami Champions League.W prawdzie odeszli honorowo dzielnie walcząc z Realem Madryt jednak zawodnicy BVB mają prawo czuć nie smak po tak świetnym widowisku na Signal Iduna Park. Osłabiona drużyna BVB mimo wszystko twardo stąpa po ziemi i rozgrywa naprawdę dobry sezon uwzględniając ogromne braki kadrowe. Mecz z Wolfsburgiem był dosyć wyrównany , wiele sytuacji ze strony Borussii jak również rywali ale to żółto-czarni byli lepsi i wygrali to spotkanie. Wierzę, że przyszyłe ligowe spotkanie z Mainz i wygrana z nimi da odetchnąć kibicom , fanom by wkońcu zwiększyć pzewagę w tabeli Bundesligi przed goniącym BVB Schalke04.
12 kwietnia 2014r. doszło do szlagierowego spotkania pomiędzy obecnie dwiema najlepszymi zespołami Bundesligi. Borussia Dortmund na wyjeździe podejmowała Bayern Monachium, który już wywalczył sobie Mistrza Ligi Niemieckiej , bijąc przy tym rekord z najwcześniejszym zdobyciu tego tytułu. Borussia Dortmund podchodziła do tego meczu bardzo pewnie. Przypomnijmy, że wcześniej wygrała aż 2:0 z Realem Madryt. W ramach przypomnienia w dwu meczu był 3:2 i niestety podopiecznym Jurgena Kloppa nie udało się awansować do dalszych rozgrywek LM. Bayern Monachium ostatnio nie grywał najlepiej. Kiepski mecz przeciwko drużynie Manchesteru United 1:1 był dowodem na to, że drużyna Pepa guardioli przechodzi wahania formy. Drugie spotkanie wygrali aż 3:1 lecz to nie była tak widowiskowa gra, z której słynie Bayern Monachium. Borussia Dortmund grała ostrym pressingiem i zawodnicy z Allianz Arena mieli problem z rozgrywaniem piłki na połowie rywala. To wszystko skutkowało i z łatwością Dortmundczycy przejmowali piłki kontratakując. To wszystko dało o sobie znać i BVB strzeliło bramkę. Bohaterem był Mkhitaryan, który już w 20 minucie spotkania dał prowadzenie podopiecznym Jurgena Kloppa. Najwidoczniej jak najszybciej chciał odkupić winy po spotkaniu z Madrytem i pokazać swoją wartość dla tej drużyny. Wszystko wydawało się być bardzo przekonujące , gdyż druga bramka również padła po akcji Mkhitaryana. Przeleciał przez pół boiska , minął zwodem zawodnika Bayernu i posłał piłkę do Aubameyanga, który podaniem uraczył Reusa. Marco Reus zdążył musnąć tą piłkę i bramkarz Bayernu został pokonany. Przypomnijmy, że w pierwszej połowie spotkania nie mogliśmy oglądać na boisku Roberta Lewandowskiego. Przyczyn nie wystawienia w wyjściowej 11 Roberta nie znamy. Pierwsza połowa skończyła się wynikiem 2:0 i Jurgen Klopp musiał być zadowolony ze swoich piłkarzy. W drugiej połowie wiele się nie zmieniło. Borussia podobnie jak w pierwszej polówce spotkania starała się wygryźć rywala pressingiem a Bayern dalej miał problemy z rozgrywaniem piłki na połowie rywala. Od czasu do czasu bywało groźnie pod bramką Weidenfellera natomiast bardzo skuteczni w meczu byli obrońcy BVB. Raz nawet Mandzukic umieścił piłkę w siatce lecz był na pozycji spalonej. Na kolejną bramkę nie musieliśmy długo czekać. To już w 56 minucie meczu Hoffman oszukał rezerwowego bramkarz Bayernu (przypomnijmy, że zmiennikiem 1 bramkarza Bayernu jest aż 3 bramkarz tego zespołu), który po bardzo silnym uderzeniu wpuścił piłkę do siatki. Przypomnę ze Neuer opuścił boisko po urazie , którego dostał w pierwszej połowie spotkania. Po tej 3 bramce wpuszczono Roberta Lewandowskiego. Możliwe, że Jurgen Klopp chciał dać szansę strzelenia następnej bramki przez Lewego lecz to się nie udało. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:0 co było ogromnym wyczynem przez zawodników z Zagłębia Ruhry. Pogrom Bayernu na własnym stadionie to nie byle wyczyn. To zwycięstwo to kolejny dowód na to jak wielkim trenerem jest Jurgen Klopp i wierze, że na długo pozostanie z nami kibicami BVB09.
Borussia Dortmund wygrała rewanżowe spotkanie z Realem Madryt aż 2:0. Mecz zapowiadał się bardzo ciekawie, gdyż do wyjściowej 11 wrócił nieobecny w pierwszym meczu Robert Lewandowski. Pierwszy mecz był bardzo słaby w wykonaniu żółto-czarnych i wszyscy czekali na spotkanie rewanżowe. Obie drużyny podchodziły do tego spotkania bardzo poważnie. Real Madryt wiedział, że BVB09 postawi wszystko na jedną kartę gdyż odrobić takie straty będzie im niezwykle ciężko dlatego El Blancos chcieli dobić rywala i strzelić bramkę dającą im 100 % awans do dalszej fazy Champions League. Tak się nie stało i byliśmy świadkami historycznego wydarzenia. Mecz ten powinien być powtarzany w kanałach sportowych codziennie wieczorem, by udowadniać złamanym, osłabionym drużynom ( tak jak osłabiona kontuzjami Borussia Dortmund), że wszystko jest możliwe i można wygrywać z najlepszymi a liczy się tylko wsparcie i motywacja. Cudu nie było Borussia Dortmund odpadła z Ligi Mistrzów lecz pokazała serce do walki,wiarę w siebie i twardy charakter tej drużyny. Każdy śmiało powie, że jednak drużyna BVB z Robertem Lewandowskim gra zupełnie inaczej i to dało o sobie znać. Bohaterem meczu był jednogłośnie Marco Reus, który poczęstował zawodników z Madrytu dwiema bramkami. Przy jednej z nich swój udział miał ''Lewy'', który uderzał na długi słupek. Iker Casillas zdołał musnąć tą piłkę, która w rezultacie odbiła się od słupka a tam czekał Reus, który bez wahania wbił piłkę do siatki. BVB miało wiele sytuacji i gdyby nie pechowy lecz nie do końca nieudany mecz Mikiego Borussia mogła się jeszcze liczyć w LM. Mkhitaryan miał 2,3 a może 4 setki, po których mogły paść bramki. Nie udało mu się wykorzystać ani jednej i rezultatem 2:0 skończyło się to spotkanie. Wiele osób skarciło Mikiego lecz przypomnijmy jedną rzecz. Pomimo nie wykorzystanych sytuacji bramkowych Mhitaryan dawał w tym meczu od siebie 1000 %. Dużo biegał , rozgrywał a nawet potrafił minąć 1,2 zawodników Realu Madryt i zagrać do kolegi z drużyny.Pech to pech a nie ma co zwalać winę na jednego zawodnika. Winni są wszyscy zawodnicy i brak szczęścia w pierwszym meczu. To tam gdyby tylko padła bramka na 3:1 dla Realu Madryt, Borussia miałaby awans do LM. To było fantastyczne wydarzenie. Ogrom emocji , niezapomniane widowisko i jak zwykle piękno stadionu Signal Iduna Park z kibicami na czele. To oni byli główną motywacją dla chłopaków BVB. Pokazali, że nawet w osłabionym składzie potrafią wygrywać z najlepszymi klubami. Wiara czyni cuda i choć to nie dało awansu , chłopaki pokazali czym jest BORUSSIA DORTMUND.
Dzisiaj o godzinie 20:45 Borussia Dortmund na własnym stadionie podejmie walkę o honor bądź też o awans do kolejnej fazy Champions League. Jak już wiadomo faworytem tego spotkania są ponownie El Blanco. W pierwszym meczu Real Madryt wygrał mecz 3:0 i jest pewny swojej pozycji w Lidze Mistrzów. Do żółto-czarnych wraca po pauzowaniu przez żółte kartki Robert Lewandowski. Na pewno będzie to spore wzmocnienie dla zawodników z Zagłębia Ruhry ale czy to wystarczy ? Gracze BVB09 stawiają wszystko na jedną kartę i na pewno nie odpuszczą bo jak już wspominałem w poprzednich postach stać ich na odrobienie każdej straty.Nie znam taktyki Jurgena Kloppa na ten mecz ale chyba każdy kto śledzi grę Borussii Dortmund domyśla się, że od pierwszych minut BVB będzie grała ostrym pressingiem i stale kontratakowała zawodników ze Santiago Bernabeu. Marco Reus oraz inni zawodnicy BVB w wywiadach wypowiadali się jasno i zagwarantowali, że będą grali na 10000 % swoich możliwości do samego końca spotkania. Wierzę, że tak też się stanie i Borussia Dortmund przejdzie do półfinałów LM. Byłby to niesamowity i zarazem niezapomniany w historii Ligi Mistrzów cud na Signal Iduna Park.
Real Madryt ostatnio boryka się z wieloma problemami. Są nimi kontuzje podstawowych zawodników. Oczywiście nie przebiją oni pechem naszych chłopaków lecz każde osłabienie Realu to bardziej wyrównane szanse w meczu. Z urazami mieli problemy Cristiano Ronaldo i Gareth Bale lecz z tego co mi wiadomo wystąpią w rewanżowym spotkaniu. Sędzią wtorkowego spotkania na Westfalenstadion będzie 37 letni Słoweniec Damir Skomina. Wszystkich gorąco zapraszam na to wspaniałe widowisko, które rozpocznie się już za parę godzin. Dopingujmy BVB i przyjrzyjmy się dokładnie cudowi , którym zaszokuję nas BVB09 , klub , którego kibice zawsze przy nich byli i na pewno będą ich głęboko z całego serca dopingować.
Podrzucam filmik z poprzedniego spotkania. Nie chętnie lecz Ci, którzy pierwszy mecz przegapili mają okazję przyjrzeć się temu spotkaniu i z jeszcze większym oczekiwaniem czekać na mecz , ćwierćfinałowy mecz Champions League pomiędzy BVB i Realem Madryt. Zapraszam.
Borussia Dortmund na własnym stadionie podejmowała klub Wolfsburg. Gospodarze wygrali spotkanie 2:1 lecz przebieg meczu nie wróżył im 3 punktów.Pierwsza połowa meczu to dominacja gości, którzy co chwilę konstruowali niebezpieczne sytacje podbramkowe.
Przypomnijmy, że Weidenfellera zastępował rezerwowy bramkarz BVB Langerak, który mimo żadkiej gry w podstawowym składzie BVB spisywał się dosyć zadowalająco.Dominująca gra gości była bardzo widoczna. Mnóstwo akcji podbramkowych , strzałów na bramkę i udanych dryblingów jak np. sytuacja już z 8 minuty meczu kiedy to bardzo łatwo zawodnik gości okiwał Piszczka i mógł uderzyć gola lecz w ostatniej chwili reprezentantowi Polski udało się to piłkę wybić. W 25 minucie spotkania doszło do kolejnej bardzo groźnej sytuacji , w której były zawodnik drużyny z Premier League a dokładnie Chelsea Londyn , De Bruyne będąc w perfekcyjnej sytuacji przed polem karnym mógł uderzyć na daleki słupek lecz chciał uderzyć z sił i ostatecznie piłka poleciała wysoko nad bramką Langeraka. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. W 34. minucie goście dopięli swego. Akcję zainicjował Malanda, który wybił piłkę po dośrodkowaniu, a ta trafiła pod nogi Olicia, będącego tuż przed bramką Langeraka. Chorwat precyzyjnym strzałem pod poprzeczkę wprowadził w euforię kolegów z zespołu i kibiców przyjezdnych. Na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy Olić mógł drugi raz wpisać się na listę strzelców. Kevin De Bruyne znakomicie podawał do Olicia, a Chorwat będąc tuż przed bramką, chciał uderzyć nie do obrony pod poprzeczkę, niestety piłka zatrzymała się właśnie na poprzeczce bramki Langeraka.
Drugie regulaminowe 45 minut wyglądało zupełnie inaczej. To tak jak gdyby Jurgen Klopp wystawił na boisko zupełnie innych zawodników. Najwidoczniej w szatni żółto-czarnych doszło do bardzo motywujących zachowań Kloppa, który na pewno nie mógł być zadowolony z przebiegu pierwszej połówki.Gospodarze w 51. minucie doprowadzili do upragnionego remisu. Z rzutu rożnego bardzo dobrze dośrodkował Marco Reus, Max Grün źle obliczył tor lotu piłki i zdezorientowana obrona Wilków nie upilnowała Roberta Lewandowskiego, który strzelił gola plecami, tym samym dając sygnał do ataku. Po bramce na remis zawodnicy z Zagłębia Ruhry za wszelką cenę chcieli strzelić decydującą bramką dającą 3 punkty i pewne miejsce w tabeli Bundesligi.W 77. minucie szczęście wreszcie uśmiechnęło się do wicemistrzów Niemiec. Erik Durm dośrodkował w pole karneWilków, piłkę wyłapał Max Grün, ale przy okazji wpadł na Robina Knochego, który nie zdążył pozbierać się po interwencji głową, w efekcie Grün upadając zgubił futbolówkę, a tą przejął Marco Reus i mocnym strzałem po ziemi, z kilku metrów wyprowadził Dortmund na prowadzenie. W końcówce spotkania swoje okazje na wyrównanie mieli De Bruyne i Daniel Caligiuri, jednak defensywa BVB na czele z Mitchem Langerakiem spisała się bez zarzutu. Szansę na gola miał również Łukasz Piszczek, jednak jego uderzenie wybronił Max Grün.
Według mnie pierwsza połowa tego spotkania to myśli nad rewanżowym spotkaniem z Realem a druga to jak zawodnicy Jurgena Kloppa musza grac w meczu rewanżowym przeciwko El Blanco by odrobić straty z pierwszego spotkania.
BVB09 pokazało charakter i chęci do wygrywania kolejnych meczy by mieć pewne wicemistrzostwo I Bundesligi oraz, że Real oglądający drugą połówkę spotkania musi przyjechać bardzo dobrze przygotowany bo tak łatwo BVB nie odpuszcza.
Borussia Dortmund została pokonana 3:0 z drużyną z Realu Madryt.Po emocjonującym meczu na Estadio Santiago Bernabeu podopiecznym Jurgen Kloppa nie udało się strzelić gola kontaktowego i w rewanżu u siebie na Signal Iduna Park są zmuszeni strzelić 4 bramki by pewnie awansować do dalszych rozgrywek Ligi Mistrzów.Nie ukrywa wątpliościom, że to Real Madryt był dominującą drużyną. Nie same bramki były tego dowodem. Posiadanie piłki aż ponad 70 % to nie byle sukces bo pamiętajmy przecież, że to właśnie drużyna z Zagłębia Ruhry nie pozwalała przeciwnikom na utrzymywanie się przy piłce przy niesamowicie rygorystycznym pressingu. Tego zupełnie nie było. Nie było również pomysłu na grę, chodz bywały sytuację, które drużyna żółto-czarnych mogła wykorzystać.Nie męcząc tematu kontuzjowanych w skrócie chciałbym powiedzieć, że brakuje kogoś kto wziąłby całą odpowiedzialność ze rozgrywanie gry na swoje barki. Niestety Borussia Dortmund wypadła bardzo , wręcz szokująco słabo. Pierwsze 45 minut to całkowita dominacja Realu Madryt i rozpaczliwa i też nie do końca udana gra w obronie BVB09. Pierwsza bramki ujrzeliśmy już w 3 minucie meczu po golu Bale`a. Druga bramka również padła po błędzie obrońców, którzy najwidoczniej zlekceważyli byłego zawodnika Malagi , który uderzył bardzo dokładnie przy lewym słupku bramki Weidenfellera strzelając gola na 2:0. Bramkarz nie miał większych szans przy obronie tego uderzenia gdyż był zasłonięty przez partnerów ze swojej drużyny. Koniec pierwszej połowy dał do myślenia Jurgenowi Kloppowi i zastanowieniu się jak podejść do drugiej połowy tego spotkania. Na pewno nie spodziewał się tak mizernej gry w obronie i rzadkich kontratakach swoich zawodników. Niestety druga połowa choć jeszcze bardziej emocjonująca niż pierwsza , w której to mecz wyglądał na wyrównany w niektórych momentach gry nie dała przekonujących rezultatów. Akcentem siły, dominacji i lepszego przygotowania do tego meczu była bramka Cristiano Ronaldo w 57 minucie spotkania. Bramka nr 3 dla gospodarzy była ogromnym cierpieniem dla zawodników , trenera ale również kibiców, których wielu przyjechało do Madrytu. Borussia po strzelonej bramce na 3:0 starała się odrabiać straty i za wszelką cenę trafić gola honorowego dającego większe szanse w rewanżu lecz to się nie udało. Byliśmy świadkami słabej gry Mikiego, który był praktycznie niewidoczny w tym meczu. Zauważyliśmy jednak ze tacy zawodnicy jak Durm czy nawet Aubameyang są zbyt mało doświadczeni by reprezentować taki klub jak BVB w podstawowej 11. Podsumowując to całe spotkanie chciałbym jednak pochwalić dwóch zawodników BVB09. Mianowicie naprawdę rewelacyjny mecz zagrali Matts Hummels oraz Sokratis. U Hummela naliczyłem około 50,60 udanych interwencji. Nie pozwalał zawodnikom Realu na rozwijanie akcji za to Sokratis dzielnie walczył w polu karnym i nie raz ratował bramkę Borussii przez utratą kolejnego gola jak przy sytuacji z Benzemą gdzie w ostatnim momencie wybił piłkę poza pole karne. 8 kwietnia o 20:45 zostanie rozegrany mecz rewanżowy i zarówno ja jak i kibice BVB wierzymy jednak w cuda tej drużyny , tak jak np. w meczach przeciwko Maladze w ubiegłym sezonie, że nie wolno odbierać marzeń i szans tej drużyny na awans do półfinałów Champions League. Przypomnę również, że wraca Robert Lewandowski, którego brak również był widoczny w pierwszym spotkaniu w Madrycie. Zapraszam każdego na jeszcze większą dawkę emocji i feromonalne bramki, które jestem pewien, że padną na Westfalenstadion a ich zdobywcami będą nie nikt inny jak zawodnicy Borussii Dortmund.
Dzisiaj o godzinie 20:45 Borussia Dortmund zagra pierwszy ćwierćfinałowe spotkanie Ligi Mistrzów. Przeciwnikiem będzie niepokonany w obecnym sezonie Real Madryt. Mecz będzie rozgrywany na stadionie Estadio Santiago Bernabeu. Gospodarze według wielu są faworytem tego meczu. W tym sezonie zawodnicy Carla Ancellotiego są w wyśmienitej formie jeśli chodzi o LM. Swoje spotkania wygrywali przy ogromnej dominacji tracąc bardzo mało bramek.Niestety tego samego nie można powiedzieć o grze w Premiera Division. Na początku wydawałoby się, że to właśnie Real Madryt jest pretendentem do mistrzostwa ligi. Sporo się pozmieniało i są aż na trzeciej lokacie za Barceloną i Athletico Madryt, które w tym roku jest w życiowej formie.Ostatnie 3 spotkania zawodników z Madrytu to dwie porażki i jedno zwycięstwo. W El Classico po niesamowicie emocjonującym i widowiskowym spotkaniu Barcelona ograła Real Madryt 4:3. W następnej kolejce zrobiła to Sevilla wygrywając 2:1.Ostatnie spotkanie w lidze piłkarze Madrytu już wygrali i to aż 5:0. Można jasno stwierdzić, że jeżeli klub pokroju Sevilli potrafi wygrywać z El Blanco , tym bardziej ogromne, naprawdę ogromne na to szansę mają zawodnicy z Zagłębia Ruhry, którzy według mnie posiadają znacznie większe umiejętności niż wspomniany hiszpański klub.Przypomnijmy, że w pierwszym spotkaniu nie pojawi się reprezentant Polski Robert Lewandowski, który pauzuje z powodu żółtego kartonika zdobytego w rewanżu na własnym stadionie z Saint Petersburgiem. Wróci na mecz rewanżowy, który odbędzie się na Signal Iduna Park w Dortmundzie.
Chciałbym wszystkim przypomnieć jednak, że mimo osłabionego składu Borussii Dortmund, gry w kratkę i licznych wahań formy, mamy gwiazdy w naszym zespole, które posiadają niesamowite umiejętności techniczne,fizyczne i mogą dać nam zwycięstwo w wieczornym spotkaniu.Po kontuzji wrócił do nas niezwykle utalentowany zawodnik Matts Hummels, który stale pokazuję swoją formę, widocznie kontuzja mu w niczym nie przeszkodziła.Przecież tym zawodnikiem są zainteresowane najlepszy kluby świata takie jak właśnie FC Barcelona. Według mnie Matts jest bardzo kreatywnym zawodnikiem, którego piłki dochodzą wszędzie. potrafi jednym podaniem ominąć 3,4 zawodników rywala i zagrać (jak się mówi w żargonie piłkarskim) setkę gdzie kolega z zespołu wychodzi sam na sam z bramkarzem rywali. Mamy również w składzie Henrikha Mkhitaryana, który przecież w Lidze Mistrzów gra o wiele lepiej niż w Bundeslidze, więc to też jest swojego rodzaju pocieszeniem dla Marco Reusa i Pierre Emericka Aubameyanga. Od tej trójki dzisiaj będzie się wymagało bardzo wiele , przede wszystkim wsparcia (podwójnego,potrojonego krycia), z którego była znana drożyna BVB i według mnie nadal bywa to widoczne. Wracając do naszych zawodników, posiadamy Erica Durma, który przez wiele magazynów sportowych jest w 10 odkryć Bundesligi. Łukasz Piszczek mimo tych spadków swojej formy przez kontuzje wierzę, że dostanie olśnienia i jak równy z równym będzie grał z Madrytem i nie pozwoli CR7 na rozwój sytuacji dla Madrytu.Mamy Sahina, który zagra przeciwko byłemu klubowi, który wpierw wypożyczył go do BVB a następnie sprzedał.Według mnie Nuri Sahin też ma coś do udowodnienia trenerom z Madrytu. Mógłbym tak opisywać każdego zawodnika ale wiem , że prawdziwi kibice, którzy we wszystkich momentach BVB (zarówno tych gorszych i lepszych) wierzą w zwycięstwo bądź remis w tym spotkaniu a u siebie zwycięstwo i ponowne pokonanie Madrytu.
Niżej podrzucam filmiki z zawodnikami , którzy dzisiaj zagrają przeciwko Realowi. Przyjrzyjmy się umiejętnościom piłkarskim chłopaków z BVB i przekonajmy się, że nie odstępują techniką i talentem graczom Realu Madryt.
Podziwiajcie i uwierzcie, że BVB nigdy się nie poddaje a nasi zawodnicy potrafią wygrać z każdym.